Jędrek ze Stowęcina

To piszem ja, Jędrek ze Stowęcina, z ojca Leppier. Urodził siem ja roku pańskiego Domini Anno 1954, w czerwcu. No w drugiej połowie, znaczy 13. Takoj jak ojce, tak i ja rolnikiem zostać chciał. Pszeto ukończył tehnikóm rolnicze, takosz w Sypniewe. Maturu nie zrobił. Ojce rzekli, co bym se głowy głupotami nie zawracał, łojcowizne dali pamnażał.

Wedle sziemdziesiątego czwartego roka, nu do wojska wzieli. Był tam karnie roki dwa. Wiela sie nauczył, świata poznał. Potem rolnikiem być nie był, różne posady piastował rzem. W partyji robotniczo chłopskiem rzem był. Nie wstydza siem. Aleć gorącego roka ośiemdziesiątego, co to te ruchawice byli, legitymacyje w klozet ciepnał żem i na łojcowiznu wrócił. Po Bożemu gospodarował aże rurznie, Panie szło. Komunisty padli, lico się przefarbowali. Balcerowicz (tfu jego mać i mać jego maci) wszystko biednem ludiem zabrał był. Wszelkie łoszczędności wzieli poszli w piz…

Kredytów nabralim, spłacić nie moglim. Toć ja z kumami związek rzem załorzył. Bronić się chcielim, takorz go Samoobrona nazwalim. Dobrze szło, ludie się garnieli, razem komornikom w morde dawalim. Na taczkach wywozilim, zboże na tory sypalim. Tak się nam to spodobało co my partju założylim.

Łoj co potem się działo, oj działo. Posłem żem został, wicemarszałkiem, nawet w Łewropie żem bywaty. Łoczone ludie na mne poznały sie i doktoraty ruskiem, chonoriz koza żem dostał z Kijewa. A jakom żem człek prawy (niewinno tylko prześladowan, po sądach ciągan) toć ja członkiem komisyji Praworządności i Praw Człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, został.

Jakom, że ja teraz Pan wielkom gembom, ministrom, premierom, to mi się wszelakie profity nalerzom. I nie bedom psubraty szczekać (ich mać) co ja samolotom latam, do Renatki i dzieckuf. A na zdjęciu Ja, moja połowica Irenka, dobrąć kobita. Synek Tomaszek, co to teraz bizony mo. A córki Panie łuczoene ! Małgosia na studia byli, Renatka (serce me wykapane) liceum kończy.

A za dwa roki bedem prezydentem, bo chcem i … nie muszem. A jak się komuś nie podoba to w pysk ! Tak mi dopomóż Bóg !

 

Jola z Dywit

kto nie zna Joli z Dywit ? Bywalcy forum gazeta.pl znają doskonale. To druga po Galbie, osoba, która potrafi rozgrzać do czerwoności forum. Jola jest Polką (jak widać z krawata) ale mówi w dziwnym narzeczu. Nie próbujcie Joli obrażać, społeczny moderator momentalnie was wytnie. Zresztą kobietom należy się szacunek i basta!
Dzisiaj Jola przeszła samą siebie. Czytałem osłupiały. Postanowiłem to uwiecznić dla potomności na moim skromnym blogu. Voila, głos oddaje Joli (pisownia oryginalna):

„To pan Adrzej Lepper, ta najbardziej kontrowersyjna postac polityki europejskiej wzbudza ciagle nienawisc kol dazacych do destrukkcji, wszystkiego co polskie, co slowianskie. Lepperowi mozna malo zarzucic, jest urodzonym talentem, o nieprzecietnych walorach przywodczych, Trybunem Ludowym, za ktorym przez lata stoja tabuny oddanych mu wyborcow.

To nastepny bojownik narodowy na rowni z Tito, Miliosewiczem, machtmą Gandim,Martinem luterem Kingiem postrach europejskich globalo-liberalow. Jego sila polityczna i determinacja w walce o polskosc, doprowadzila go tam, gdzie teraz jest, do stanowiska wice-premiera Polski.

Coz na to elity quasi-establismentu, z komunistycznymi tytulami profesorskimi, cale hordy dyletantow politycznych i gospodarczych, ktore przez 16 lat prowadzily Polske szokiem do dobrobytu, – osmieszaja jak dawniej, jak tego Leppera w swetrze organizujacego blokady, okrzykuja go populista, faszysta, nieukiem – a cel jest jeden, niedopuszczenie Leppera do wladzy, metodami manipulacji i oszczerstwa, prowokacji i ponizenia, bo nikt z nich nie dyskutuje z programem Samoobrony, ale z fizjonomia tego wybitnego patrioty i demokraty.

Lepper dochodzi do mety, nieosiagalnej dla lumpenliberalow, do wladzy, ktrory bedzie reprezentowal z polskiego punktu widzenia. On pierwszy rozpoznal zagrozenie, wydajac przed laty haslo: Balcerowicz musi odejsc, a przez to jakze trafnie i wizjonersko, ocenil glowne zrodla niepowodzen mlodej demokracji w Polsce.

Pan Marszalek Andrzej Lepper, jest jeszcze czyms innym, jest symbolem odradzania sie i dojrzewania polskiej demokratycznej elity politycznej, ktora umie odrzucic obce tradycji i mentalnosci slowianskiej, metody ksztaltowania panstwa polskiego. Gdy inni boja sie wziosc odpowiedzialnosc za Polske, torpedujac rzad i jego prace, jeszcze osmiesza sie PiS koalicje z Samoobrona, ktora jako jedyna podejmuje sie tego syzyfowego trudu. To nie zrazi Leppera i PiS, Polska musi rzadzic ekipa stabilna, polska, demokratyczna.

I tak bedzie.”

Amen :-)

Polak polakowi wilkiem

Wczoraj sympatyk PiS’u napisał w komentarzu: „Z niepokojem też zauważam, że ów znamienity opozycjonista (nawet go polubiłem) powoli traci nerwy.
Sympatyczny sympatyku, nie zaprzeczam! Czasem tracę (każdy człowiek ma prawo) Bo to co dzieje się w moim kraju bardzo mnie obchodzi i tym samym smuci. Zresztą nie tylko mnie.

Czy nie zaskakuje zwolenników PiS’u fakt, że tyle Polaków zaczyna mówić jednym głosem: tak dłużej nie może być. Żadne autorytety, dziennikarze, politycy. Zwykli ludzie, młodzi i starsi. Z lewa, środka a i czasem prawa. Tacy co byli na wyborach i tacy co nie. Tacy, którzy większości za bardzo nie interesowali się polityką.

Dlaczego prowadze Bloga? Dla sławy? pieniędzy? Zabicia nudy? Nie! Po prostu rośnie we mnie sprzeciw, który musi znaleźć ujście. Do partii się nie zapiszę bo nie ma takiej, która odpowiadałaby moim przekonaniom. Przynamniej tyle mojego co się tu pozłoszczę. A może jestem ofiara mediów? Daje sterować? Mało prawdopodobne.

Na blogu Azrael’a rozgorzała mała dyskusja w temacie poczynań PiS. Lesław komentuje: Jaka otchłań? Gospodarka się wali? Unia nas wyrzuca? Cenzura nadchodzi? Siepacze “Krwawego Ludwika” wyciągają ludzi nocą z łóżek? Fundusze z UE płyną, produkacja rośnie, bezrobocie spada […] Chciałem tylko zasygnalizować, że żadna katastrofa się nie dzieje. A miała się dziać. Przecież populiści doszli do władzy! Gdzie benzyna po 6zł. Gdzie katastrofa złotego? Tusk coś mówił o trzymaniu się za portfele.”

„Gospodarka się wali?”
Na razie nie bo PiS jest cwany i trzyma się od niej z daleka. Póki co zajęty jest wzmacnianiem własnej pozycji. Stąd awantura o ordynację samorządową. Podobnie było z partią narodowo-socjalistyczną w Niemczech przed II wojną. Fundusze z Uni płyną wielkim strumieniem ale kiedyś przestaną. Czy wtedy będzie dobry czas na reformy budżetu państwa, zmniejszenie fiskalizmu?

„Bezrobocie spada…”
Proponuje się udać na najbliższe lotnisko. Ruch niczym na dworcu PKS i to bynajmniej nie są turyści.

„Cenzura nadchodzi?”
Opanowywanie wszystkich rad nadzorczych mediów państwowych albo projekt lustrowania dziennikarzy czemu ma służyć ?
„A za SLD było lepiej ?”
Odpowiem przekornie, tak. Przynajmniej wiadomo było kto jest kim. Czerwoni aferzyści byli czerwoni. Nie wypisywali sobie na czołach „Prawo”, „Sprawiedliwość”, „Bóg”, „Honor”, itd.

„Walka z układem…”
Mijają miesiące a układu nie udaje się zlokalizować. Podrzędne aferki (wykryte zresztą przez poprzednią ekipę) w ministerstwie finansów trudno uznać za przykład. Afera piłkarska? bez komentarza. Za zamkniętymi drzwiami swego gabinetu, mały wódz zapewne krzyczy na swoje bulterierki: Układ! Dajcie mi układ! Ja muszę mieć układ!

Na forum gazeta, Adas313 trafnie napisał: „Zastanawia mnie tylko jedno: skoro oni są tacy samotni walczący z układem, to czemu układ nie walczy z nimi socjotechnicznie? Skoro do układu należą dziennikarze i pracownicy służb specjalnych nie powinno być problemu z totalną dyskredytacją PiSu, prawda?”
albo: „Straszliwy czworokąt media + służby + biznes + politycy opanował Polskę, a teraz bez większego sprzeciwu daje sobie odbierać władzę.
Gdyby ten układ był taki straszny już dawno powinien być wysyp oskarżeń (w tym fałszywych), zamachów, publikacji niewygodnych dla PiSu faktów.”

Byłem ostatnio na spotkaniu towarzyskim. Miła atmosfera, rozmowy przeważnie o d* marynii. Nagle schodzi na politykę, jeden z gości zaczyna agitować za PiSem. Nastrój pryska. Zaczyna się robić nerwowo. Też polak ale.. gdzie tolerancja? Pogłębia się przepaść między nami i „onymi”. Postępująca brutalizacja życia politycznego. Nie tylko na Wiejskiej ale też pośród nas. Polak polakowi wilkiem.

ps. Zwolennikom PiS polecam lekturę ksiażki Hansa H.Kirst’a pt. „Bóg śpi na Mazurach”. Tak po cichutku rodził się faszyzm.

Dystans wobec wyuzdanego gwałtu

Oglądałem (znowu) gwałt w TV.
Starałem się zachować dystans i spokój. W kuchni telewizor przyśrubowany jest do ściany, wysoko nad stołem. Nie raz go to uchroniło. Na ekranie koalicja gwałciła opozycję. W sposób chamski, perfidny, wyuzdany. Z pogwałcenien (non omen) wszelkich zasad. Wszystkim kierował model, zdalnie sterowany przez radio, dwojga imion.

Do tego jeszcze tekst (niesamowicie prawdziwy i nie daj Boże proroczy ! ) na blogu Azrael’a„Jak się tworzy partię” , zwieńczony wnioskiem:

„Kaczyński buduje swoje partyjne imperium za państwowe pieniądze ! Pod przykrywką nośnych społecznie haseł oraz odwracania uwagi przez lustrację, CBA rozliczenia i komisje – następuje budowa prywatnego imperium politycznego Jarosława Kaczyńskiego…

Czy powinna być na to zgoda ?”

Zawsze byłem spokojny. Tylko dwa razy dałem w życiu komuś w mordę, z czego raz nie trafiłem. Umiałem pohamować emocje, zachować dystans. Od paru miesięcy zauważam, że przychodzi mi to z coraz większym trudem. Czy to ja jestem chory czy oni ? Jak pomyślę, że tylko 10% polaków zagłosowało na Potwory i Spółka plus kilka procent na samą bronę i Ligę Pół Rozumków, to….

Apeluje do posłów opozycji: Opuście ten sejm. Niech oni sami „bawią się” w tą farsę. To nie mój sejm. Nie mój prezydent. Nie mój premier. Ale (ciągle) moja Polska.

Antoś Oszołomator

Antoni Macierewicz ogłosił wszem i wobec, że większość z 8 byłych polskich ministrów spraw zagranicznych „była w przeszłości agentami sowieckich służb specjalnych”. Jeden z oskarżonych, Stefan Meller trafnie stwierdził, że większość z 8 to conajmniej 5. Afera wszechczasów, Olin może się schować. Zastanawiam się, co dzieje się w mózgu człowieka, który decyduje się na takie publiczne wyznania ? Chyba, że ma niezaprzeczalne dowody ale osobiście w to wątpię.

O tym, że Maciarewicz jest oszołomatorem (Ja wymyśliłem to słowo !) wszyscy wiedzą od dawna. Nic groźnego gdy robił to jako członek mikroskopijnej, kanapowej partyjki. Teraz jest członkiem rządu a to zupełnie inna para kaloszy. Jego pryncypał (Jarosław Malutki) milczy niczym sfinks a powinien wywalić Maciarewicza na zbity pysk. Jak to się ma do poprawiania wizerunku Polskie w świecie ? Pryncypał chyba nie sądzi, że taką aferę da się załatwiać wg reguły niezapomianej Pani Dulskiej ?

Chyba, że jest to na rękę Pryncypałowi. Pozwala podnosić napięcie związane z wszechobecnym układem. Zakrzyknie „do nogi Antoś, dobry piesek”, poklepie po główce, kostkę da. Mamy więc już dwa bulterierki. Lista czołowych szubrawców IV RP zapełnia się. Swietną radę poszkodowanym daje w tekście pt. „Na szafot !” Daniel Passent:
„Pozostaje wspólny pozew sądowy i oddanie sprawy w ręce wymiaru sprawiedliwości, na czele którego stoi wyróżniający się minister IV RP – Zbigniew Ziobro, co daje gwarancję, że wyrok zapadnie szybko i będzie sprawiedliwy. Idea sądów czynnych 24 godziny na dobę plus propozycja przywrócenia kary śmierci wydają się w tej sytuacji jak najbardziej na miejscu.” Więcej…

Na kolejnego szubrawca rośnie młodziutki Szymon Pawłowski. Póki co bulterierek Romana Edukatora ale założę się, że już wkrótce umości się na dywaniku prezesa Potworów i Spółka. Nie ma jeszcze większego doświadczenia ale szybko się uczy. Wchodząca gwiazda komisji bankowej (Co by tu zbadać w sektorze bankowym ?)
Ciekawe czy ktoś poza mną zauważył wpadkę Szymka podczas konferencji poświęconej zmianom w ordynacji samorządowej, kiedy zaciekle tłumaczył dlaczego LPR tak zależy na tych zmianach. W pewnym momencie chlapnął, że ta zmiana nie jest ważna dla obywateli a dla partii. Któryś z dziennikarzy chwycił go za język ale dość nieudolnie. Szymek wykaraskał się bajdurząc. Ale na buziaku było widać zmieszanie.

Lamia, ściągaj tą pilotkę !

Maks: Aha, ja, ha, ha, ha, ha! Aha, ha, ha, ha! Ju, hu, hu, huu! Aha. Azia! Azia!
Albercik: Oszalał! Maks! Maks!
Maks: Aha, ha, ha. Uratowani! Uratowani jesteśmy. Bocian! Patrz, bocian! Jak on żyje to znaczy, że my też możemy. Ha, ha, ha. A jaj, ja, jaj, ja. Bocian. Bociuś. Ściągaj to. Lamia, ściągaj tę pilotkę!

Uwielbiam ten film. Uwielbiam tą scenę. Nagle okazuje się, że na zewnątrz jest życie. Normalny świat.
Czy tak samo poczują się, pewnego dnia, zwolennicy PiS’u ? Kiedy nie będzie można już ich utrzymać w ryzach ? Właśnie ! Jak to się dzieje, że oni jeszcze wierzą małemu wodzowi ?

Ku mojej radości, bo to pytanie dręczy mnie od dawna, odwiedził mnie wczoraj pisowy sympatyk. Spytałem go:

„wierzysz w te wszystkie bzdurki jakie wygaduje wasz wódz ? Układ, łże-elity, niemcy itd ?
A jak sobie wytłumaczyłeś niespełnienie prawie wszystkich obietnic wyborczych ? No, nie koniecznie te 3 milionów mieszkań ale pozostałe ?
A kłamstwa na temat Leppera ? To znaczy zapewnienia przed wyborami, że prędzej sepuku niż dopuszczenie Andrieja do władzy a teraz komitywa w najlepsze ? O Romanie Edukatorze nie wspominając….

Wiem, to trudne pytania. Być może bolesne. Ale pomóż mi zrozumieć jak sympatycy pis’u to sobie wszystko wytłumaczyli ?
Chyba tylko koncepcja wszechobecnego wroga, układu, tym samym syndrom oblężonej twierdzy – tylko tak umiem to wytłumaczyć.
Bo gdybym ja był sympatykiem Pis to bym miał kaca jak po miesięcznym piciu ;-)

Odpowiedział: „Wytłumaczenie nie jest naprawdę trudne. Wystarczy znajomość pewnych reguł rządzących polityką. Jest pragmatyczne. Logiczne. [..]”

Odpowiedział i zniknał a ja długo nie mogłem zasnąć.

Jakie reguły ? Cel uświęca środki ? Czy wolno ubabrać się za przepraszeniem g**em i dalej nieść wysoko podniesiony sztandar ? A na nim wyszyte złotą nicią „Prawo i Sprawiedliwość”. Złośliwcy mówią, że tylko „i” zostało… Kłamstwo polityczne nie jest kłamstwem ? Można kłamać, szkalować, podżegać, szczuć bulterierem albo otwarcie mówić: ciemny lud to zawsze kupi ? Deptać zasady, giąć moralny kręgosłup ? A może polityka, według tych reguł, to sposób tylko i wyłącznie na dorwanie się do żłoba ? TKM…. akurat to im idzie wyśmienicie.

Wybacz sympatyku. To nie moja logika. To nie moja moralność. Nie mieści mi się w głowie jak osoby inteligentne potrafią to akceptować. Mohery to inna sprawa. Nie ich wina.
Dzisiejsza Rzeczpospolita pisze, że nie ma śladu po wyborczych obietnicach. Układ ? Świetnie o nim pisze Waldemar Kuczyński.
Zdaję sobie sprawę, że przez ostatnie 17 lat nie było idealnie ale gdyby (jakimś cudem) ktoś mnie przeniósł z 1989 w 2006 rok to oczy miałbym jak spodki. Co ja mówię, talerze. Kto tego dokonał ?

ps. Najgorsze jest jednak, to oni chcą nas wszystkich zagnać pod ziemie. Przykryć kloszem. Wzburzyłem się trochę za bardzo ;-)

Źle się dzieje w państwie Duńskim

Pierwotnie chciałem umieścić ten tekst jako komentarz do poprzedniej notki ale tak się rozpisałem, zebrałem tyle swoich przemyśleń, że postanowiłem zrobić z niego pełnoprawny wpis.

Dla niezorientowanych: wszystko zaczęło się od Harców porannych. Opisałem pewne zjawisko, które ma miejsce na forum GW. Opisałem i dostałem wirtualną pałą w łeb. Ban weekendowy. Nie żeby mnie to jakoś zabolało. Raczej rozbawiło i skłoniło do dalszych przemyśleń z owym forum związanych. Wspomniany tekst oraz mój list otwarty do moderatorów, został dość szybko zlinkowany i być może stanie się zaczątkiem dyskusji o roli administratorów społecznych. Bo z tego co widzę, źle się dzieje w państwie Duńskim.

Na ów list odpowiedzi nie dostałem i pewnie nie dostanę, albo wielce zlewkową w stylu „goń-się-facet”. Na blogu zagościł jednak Jabbur, jeden ze społecznych moderatorów forum GW. Jest dla mnie jasne, że ban weekendowy spowodował wspomniany tekst, zamieszczony hen hen daleko za oceanem, na serwerach w żaden sposób nie należących do Agory. Podejrzewam, że maczał w tym palce Jabbur. Jeżeli się mylę to przepraszam.

Nigdy nie chodziło mi o sztuczne nabijanie „licznika”. Piszę bo chcem i… nie muszem. Taka wewnętrzna potrzeba przedstawiania przemyśleń na otaczającą (niekoniecznie polityczną) rzeczywistość. Oczywiście miło jest, gdy ludzie czytają a co najważniejsze, komentują wpisy. W życiu, i tym samym blogowaniu, wyznaję jedną zasadę: nic na siłę. Jeżeli to co robię jest ciekawe to znajdą i znajdują się odbiorcy.

Uchylę rąbka tajemnicy: mój blog czyta codziennie kilkaset osób, choć są i dni kiedy prawie 2000. Trafiam wtedy (ty chwalipięto!) na dość wysokie miejsce (przedwczoraj 17) w zestawieniu 100 najbardziej czytanych blogów na wordpressie (313 tysięcy blogów z całego świata) i to bez względu na język. Wejścia z GW stanowią kilka (1-3) procent. Czy traciłbym ponad godzinę na polowanie na „pierwszą pozycję” ? Prawdę powiedziawszy, wolę poświęcić czas na pisanie albo zarabianie pieniędzy.

Tak, jestem często pierwszy. Po prostu moja praca (hackerstwo hihi) wymaga żebym siedział od wczesnych godzin porannych przy komputerze. Akurat koło 7 raczę się kawą, mam chwilę czasu, więc dlaczego nie mam komentować tego co jest na moim ulubionym (jeszcze) portalu ? Gdyby moim celem było podkręcanie „licznika” to owej metody strzegłbym niczym mitycznego Gralla. Po co miałbym zdradzać ? Przecież oznacza to większą ilość konkurentów. Zmniejszenie skuteczności. Piłowanie gałęzi na której się siedzi.

Szkoda, że Jabbur, czy też inni moderatorzy, tego nie zrozumieli. Nie umieją przyznać się do błędu a co gorsza udowodnić dlaczego tak zrobili. Podać przykład choćby jednego wpisu, który narusza nota bene bardzo nieprecyzyjną i tym samym wielce uznaniową netykietę.

Jabbur pisze: „nie będę Wam wrzucać tutaj tego jakie macie proporcje liczby słów w postach do liczby słów w sygnaturce (chociaż nie przeczę, że jest lepiej niż było ) ). Z perspektywy redakcji przede wszystkim zajmujecie się promowaniem tego bloga (od dawna, nie od wczorajszego wpisu). Pisanie na forum nie polega na czekaniu na zwolnienie komentarzy i wyścigu po pierwsze pozycje pod tekstami. Jeżeli uważacie inaczej, to ja nic na to nie poradzę.”

Ciekawe kryterium oceny wpisu. Nie wymagające dużej inteligencji, możliwe do zaimplementowania przy pomocy skryptu obsługującego forum. Proponuje zatem wpisać do netykiety: „minimalna długość wpisu 150 znaków”. Rozumiem teraz dlaczego bełkot (w tym bluzgi, obrzucanie się błotem) przechodzi zaś porządni dostają po łbie („tak-dla-przykładu” bo „widzi-mi-się” i „ciebie-nie-lubię” albo „jesteś-be”)

Oczywiście, co tam jeden forumowicz. Jeżeli zdzieliło się jednego, to zdzieli się i następnego, and so on. W efekcie z forum zrobi się bardzo szybko bagno, gdzie nikt poważny nie będzie chciał się wypowiedzieć. Trzeba chyba pójść na skargę do Adasia, nie zapominając o dyktafonie ;-)

Wiele mówi analiza wątków na forum „o moderowaniu”. Tam, jak na komende policji, trafiają poszkodowani. Można zobaczyć co spodobało się a co nie („widzi-mi-się”). Jak na dłoni widać kogo nie lubią moderatorzy a kogo faworyzują, przymykając oczy na ewidentne łamanie netykiety. Czyżby dlatego, że wypowiedź Joli z Dywit, Galby czy innnego oszołoma, wzbudza ruch na forum ? Lawinę komentarzy. Może takie są wytyczne ? Kloaka przyciąga muchy i inne robactwo. Duży ruch = duże wpływy z reklam…

Zdaję sobie sprawę, że rola rola moderatora jest rolą trudną i częstokroć niewdzięczną. Jak mówi mądre przysłowie: Jeszcze się taki nie narodził co by wszystkim dogodził. Uważam, że moderator powinien być autorytetem. Kimś kto stoi na straży jasno sprecyzowanych zasad. Ktoś kto nie zlewa lub bywa czasem arogancki. To nie cenzor. Policjant pałą lejący na oślep. Pani w przedszkolu rozstawiająca po kątach. Zgadam się ze stwierdzeniem: takie forum jacy administratorzy.

Na szczęście forum gazeta.pl nie jest jedynie słusznym. Są inne, znacznie wieksze. Nikt tu nikogo nie trzyma. Żal jednak miejsca związanego z gazetą, po której pierwszy numer stałem w długiej kolejce. Bo była synonimem wolności. Zapowiedzią tego, że już żaden stójkowy nie będzie ganiał za mną z pałą.

Może trzeba potrząsnąć forumowymi społecznikami ? wytarmosić za uszy ? Przeprowadzić partyzancką wojnę podjazdową ? Jest parę bardzo skutecznych i diabelskich sposobów ale nie zdradzę ich tu bo „wicie, rozumicie, redakcja ma na was, fraglesy, oko”

ps. pewnie zapracowałem powyższym tekstem na bana tygodniowego albo nawet miesięcznego. W poniedziałek rano okaże się ;-)

Szczera rozmowa przed wojną podjazdową

Oto list jaki wystosowałem dzisiaj rano do moderatorów forum GW:

Szanowni Moderatorzy

Dzisiaj rano przy próbie zalogowania, pojawił się moim (zdumionym) oczom taki oto komunikat: „Z tego konta lub z tego komputera naruszano netykiete. Możliwość zalogowania się została zablokowana. Wniosek o zniesienie blokady proszę kierować pod adres abuse@poczta.gazeta.pl Ban weekendowy. Prosimy o nie propagowanie metod spamowania na forum”

Jestem człowiekiem poważnym, mającym swoje lata. Znałem netykietę już wtedy kiedy większość społecznych moderatorów kończyła przedszkole albo była w podstawówce. Więc zarzucenie mi łamania netykiety bez podania przyczyny sprawiło mi przykrość. Zwłaszcza, że na codzień obserwuje setki tego przykładów, które mogłby znaleźć swój finał w sądzie, gdyby ktoś się uparł.

Wczoraj w godzinach porannych dostałem bana do 10:45. Większość pewnie machnełaby ręką, przeczekała, ale nie ja. Nie dlatego, że jestem awanturnikiem. Uważam, że powino trzymać się ustalonych zasad.

Jedyna odpowiedź jaką dostałem to, że: „Twoje wypowiedzi nie były związane z dyskusją. Ich celem było reklamowanie Twojego bloga – w związku z tym zostały potraktowane jako spam.” Na moje kolejne dość konkretne pytanie „które i w jaki sposób” nie dostałem żadnej odpowiedzi co wg. „netykiety ogólnoludzkiej” jest dla mnie dowodem braku szacunku dla interlokutora.

W międzyczasie umieściłem na moim blogu felieton satyryczny pt. Harce poranne. Powstał on w wyniku moich obserwacji forum GW. Zakończony bardzo istotnym stwierdzeniem: „A tak na serio, najskuteczniejsza metoda to… pisać ciekawie, na określony temat i w miarę często :-) Ot cały sekret powodzenia w blogosferze.”

Felieton ten został skomentowany przez jabbura (moderatora forum GW) „To bardzo ciekawe co piszesz. Niezwykle…. ” Szkoda, że Jabbur nie doczytał go do końca lub zrozumiał na opak czego, jak się domyślam, efektem był właśnie ów ban weekendowy. Tak po prostu, wedle zasady „bo ciebie nie lubię…”

Szanowni Moderatorzy

Mam wielki szacunek dla waszej społecznej i charytatywnej pracy. Ale nie moge godzić się z tym, żeby na forum obowiązywała arbitralna metoda oceny wypowiedzi forumowiczów. Muszą obowiązywać jasne zasady a nie wolna amerykanka. Chyba wszystkim nam zależy by to forum było miejscem rzeczowej i co najważniejszej kulturalnej dyskusji a nie czymś co swego czasu, bodajże tygodnik polityka nazwał „forum.bagno.pl”

Co to znaczy „spam nie mający na celu dyskusję tylko reklamę własnego bloga” ?

Tak, adres mojego bloga umieszczony jest w sygnaturce. Tym samym każdy wpis jest reklamą tegoż bloga. Dodam bloga prowadzonego nie dla pieniędzy. Wspomniany Jabbur napisał: „Zauważ, że za petycję w stopce nikt by Cię nie zmoderował.” Czasem przywołuje link ze wskazaniem konkretnego artykułu na moim blogu gdzie rozwijam temat związany z komentowanym artykułem. Czy mam kopiować całość, podobnie jak to czyni wielu ? Czy nie jest to (kopiowanie) łamanie netykiety (krotkie i treściwe wypowiedzi)

Proszę o poważną rozmowę na powyższy temat.

Tonący brzytwy się chwyta

LPR tonie. Poparcie dramatycznie spada. Jednocześnie rośnie ryzyko wessania w pisuar. Wysoce prawdopodobna jest również przegrana w wyborach samorządowych. Bo ostatnia deska ratunku (ordynacja wyborcza) wymskła się ze zrozpaczonych rąk a raczej została zobstruowana.

Co czynić ? Obiecywać co się tylko da a nuż jeszcze ktoś się nabierze ! Proponuje do ostatnich propozycji (Kara śmierci dla pedofili, kara dla współpasażera kierowcy pijącego) dodać parę nowych lub zmodyfikować wymienione:

  • Kara śmierci dla pedofila i dożywocie dla członków najbliższej rodziny
  • kara śmierci dla kierowcy mającego powyżej 2 promile i dożywocie dla wszystkich współpasażerów
  • Kara śmierci za homoseksualizm (jak w Iranie)
  • Dożywocie za przynależność do PZPR
  • Ukamieniowanie za prostytucję
  • 10 lat kamieniołomu za zdradę małżeńską
  • 10 lat za niepodjęcie pracy przez nauczyciela-anglisty we wskazanej szkole publicznej
  • 15 lat za odmowę powrotu przez lekarza z zagranicy w przypadku gdy kończył studia w Polsce
  • 25 lat ciężkich robót w kamieniołomie za wziątkę do 10.000 zł
  • Obcięcie ręki za kradzież rzeczy drobnej do 1000 zł
  • Obcięcie obu rąk za kradzież rzeczy do 5000 zł
  • Obcięcie obu rąk i jednej nogi za kradzież rzeczy do …..

brrr… poprzestanę na tym

Harce poranne

6.30 Dzwoni budzik. Latem wstaje się (bo nie chodziło o harce w łóżku ;-) ) łatwo. Zimą gorzej. Warto uzbroić się w dwa budziki, nastawione w odstępie minutowym. Wskazane jest też postawić ten drugi jakieś 3 metry od łóżka.

6.30-6.45 Czas na toaletę poranną. Broń Boże śniadanie, na to czas przyjdzie później. Organizm najedzony jest ociężały, zajęty trawieniem, głowa nie tak sprawna. A to warunek konieczny w harcach porannych.

6.45-7.05 Zawodnicy ustawiają się w boksach startowych. Sędziowie (admini) z kubkami z kawą (mocną – daje kopa) siadają przed monitorami. Czas na przejrzenie propozycji, które czekają od późnej nocy. Na razie chronione, trzeba czekać. Wybrać swoich kandydatów. Czarne konie.

7.05 Start. Czasem parę minut wcześniej. Czujność wskazana bo liczy się każda sekunda, co ja mówię, milisekunda. Wybieramy kandydata (są różne taktyki) i co chwila reload… Jest ! Na dole pojawia się link „Dodaj swoją opinię”

7.06 Pierwsza pierwsza-pozycja, jeżeli nikt nas nie uprzedzi. Bynajmniej nie po to, żeby zakrzyczeć „pierwszy”. Piewsza pozycja, o ile mamy ciekawą sygnaturkę, daje 100-200 wejść. Jest o co walczyć. Druga pozycja też ujdzie, około 50-100 wejść.

Okno z widokiem forum i naszym wpisem na pierwszej pozycji, jarzącym niczym neon w nocy, zostawiamy. Najlepsza do tego jest mozilla z tab’ami. Za chwilę do tego wpisu wrócimy a teraz atak na następne pozycje. Trzeba pamiętać, że po wpisie pierwszopozycyjnym mamy 3 minuty blokady. Warto posiadać duży stoper taki jak używają szachiści. Do dostania w handlu. Jeżeli mamy słabszą pamięć, przyda się kartka i ołówek aby wiedzieć co już skomentowaliśmy.

7.20 kontrola. Wszystkie wpisy obstawione. Jeżeli dobrze poszło mamy 2-3 wpisy pierwszopozycyjne. Szybki rzut oka czy admini zaakceptowali. Można też dodać parę komentarzy do wpisów już zamieszczonych ale ostrożnie. Patrz poniżej.

7.30 Można udać się na zasłużone śniadanie :-)

8.10 Strzały wtórne. Komentowanie wpisów przeciwników. Zalecana ostrożność (bez wycieczek personalnych) aby nie podpaść adminom. Wylądować na ławce rezerwowej na długie godziny i w życiu nie dowiedzieć się („bo ciebie nie lubię…”) dlaczego  W najgorszym razie grozi zmiana nicka a to oznacza zmarnotrawienie dorobku forumowego.

W czasie dnia. Ustawienie w czytniku RSS czasu sprawdzania na 1 sekundę. Jak się nie da to czytnik zhakować. Sprawdzanie co minutę odpada.
Czekanie na „Ostry komin wznoszący” czyli wiadomość o politycznym trzęsieniu ziemi. Zdarza się raz na parę miesięcy. Ostatnio odwołanie Marcinkiewicza. Warto być przygotowanym, mieć już wpis na blogu, choćby szczątkowy. W komentarzu piszemy „a nie mówiłem …. [link]”. Efekt murowany 1500 wejść.

A tak na serio, najskuteczniejsza metoda to… pisać ciekawie, na określony temat i w miarę często :-) Ot cały sekret powodzenia w blogosferze.