Połowce [02]

kolkoRolnicze2

Przeczesując bezkresne internetowe archiwa natrafiłem w przewodniku kółek rolniczych z 1891 roku, na stronie 28 taką oto krótką notatkę:

„Nowo zawiązane „Kółka rolnicze”. Bazar, powiat Czortków. Założone przez ks. Jana Rajskiego z Burakówki, liczy 9 członków. Przewodniczącym jest pan Antoni Winnicki dzierżawca dóbr, zastępcą pan Mikołaj Lipiński, gospodarz; sekretarzem pan Julian Leszczyński, nauczyciel; członkami Zarządu panowie Mikołaj Woźniak, Antoni Poturnicki. Zebrania odbywają się w szkole lub w domu p. Mikołaja Lipińskiego i Antoniego Poturnickiego. Uchwalono uiszczać wpisowego po 10 ct., miesięczną składkę po 5 et. „Kółko rolnicze” ma zamiar założyć sklepik chrześcijański, dotychczas sprowadzano tylko sól. Biblioteczka Kółka składa się z 54 dziełek, z których 30 pochodzą od Zarządu głównego.”

A więc to prawda. Był sobie w Bazarze nauczyciel Julian Leszczyński, który wraz z moim pradziadkiem Antonim założyli kółko rolnicze. Patrzyłem na zeskanowaną stronę pisma ludowego i poczułem się dziwnie. Być może jak odkrywający nową cząstkę elementarną fizyk, albo matematyk, któremu udało się dowieść, czego nikt nie dowiódł. Przekazywana ustnie rodzinna legenda została potwierdzona.

Zastanawiam się po co to komu?

A może gdyby nie ja, oraz mój tato, który przekazał mi, to co udało mu się dowiedzieć w swojej wewnątrz rodzinnej książce pt. „Bez tytułu”, a na której będę często się opierał, całą naszą rodzinną wiedzę, moi przodkowie zostaliby bezpowrotnie zapomniani, odeszliby w przeszłość, tak jakby nigdy nie żyli, nie kochali, nie cierpieli, nie bali się czy radowali. Skoro ich nie było to i ja nie miałbym prawa istnieć.

Nie ma co się łudzić. Zostawię po sobie tylko słowa spisane, reszta się nie liczy. Mimo iż delikatne, ulotne, zwłaszcza gdy zaklęte w bitach, są w stanie przetrwać wieki, przekazywane dalej i dalej, o ile będzie je komu przekazać, ale na to już nie mam większego wpływu.

Robię więc aromatyczną kawę o smaku orzechowym, nastawiam miłą dla ucha, spokojną muzykę i jak kolekcjoner motyli zaczynam wyciągać eksponaty, aby sprawdzić ich stan, dokonać ewentualnych napraw, podpisać, wyczyścić, skatalogować. A mam ich tak niewiele. Książka, którą napisał mój ojciec, trochę zeskanowanych zdjęć rodzinnych, odtworzone z mozołem drzewo genealogiczne, i to co udało mi się wyszperać w sieci.

Nie wiem co z tego wyjdzie, nie robię planu, założeń, może ugrzęznę po drodze w gąszczu niewiedzy. Trochę przypominam archeologa, który z nielicznych okruchów odtwarza rozbity dzban, sztukując brakujące miejsca kawałkami z gipsu. Tak i ja będę musiał sztukować tą historię, brakujące miejsca wypełnię domysłami, fikcją, a może tym co oni, z drugiej strony Styksu próbują mi przekazać, a co ja będę brał za własne myśli, a może wspomnienia zakodowane w genach?

Czy aby na pewno człowiek rodzi się jako tabula rasa, niezapisana tablica, wykasowana pamięć? Bo czymże jest DNA? Łańcuch cząstek chemicznych, zakodowana informacja o tym jacy mamy się stać, a być może, kto wie, jacy byli ci przed nami.

To pisanie, swoista podróż w przeszłość, jest dla mnie również próbą zrozumienia samego siebie, tego jaki jestem i dlaczego taki jestem. Dlaczego nie lubię pośpiechu, hałasu, natłoku, wszystkiego z czym można się spotkać w mrowiskach ludzkich, dużych miastach. Dlaczego uwielbiam bezkresne przestrzenie, lasy, pola, morze. Dlaczego od zawsze marzę o tym, żeby zamieszkać w starym drewnianym domu na końcu świata, z dala od zgiełku cywilizacji, w którym czas płynąłby normalnie, zapełniany tylko tym co istotne. W którym nie miałoby się natrętnego uczucia, że życie przecieka między palcami, że wszystko jest na opak, że jest się kwadratowym klockiem wciśniętym na siłę w okrągłą dziurkę.

3 myśli nt. „Połowce [02]

  1. zbigniew

    Hej ! Parę dni temu, jeszcze raz, przeczytałem Twój wpis i doszło do mnie, że nie tylko Twój pradziadek Antoni w nim występuje. Ale również Julian Leszczyński jako Twój prapradziadek, bo to był ojciec Franciszki Poturnickiej (z domu oczywiście Leszczyńskiej) żony Antoniego Poturnickiego, a więc Twojej prababci. Diabelnie odległe czasy….mierząc to długością ludzkiego zycia.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.