Home > Uncategorized > Mój pierwszy komputer

Mój pierwszy komputer

```
Od kiedy pamię­tam, zawsze rysowałem. Pro­jek­towałem podziemne bazy, drogi, mosty, a potem szk­lane domy. Byłem pupilkiem pani od wychowa­nia plas­ty­cznego. Choć przyz­nam, że wal­czyła o mnie zawz­ię­cie pani od ZPT. Wysyłała mnie na jakieś wojew­ódzkie olimpiady wiedzy tech­nicznej. Będę architek­tem – to było postanowione.

Boda­jże w 1984 roku, Mama zde­cy­dowała o zakupie com­modore 64. To była maszyna. Olbrzymia, 64 kb pamięć. Zegar o częs­totli­wości 1 Mhz. Wypa­siona grafika i dźwięk. Ci od ZX spec­trum mogli się schować.

Wpadłem jak śliwka w kom­pot. Zostałem infor­matykiem tech­nokratą, a nie artystą architek­tem. Z dawnych zamiłowań plas­ty­cznych pozostał mi jedynie pociąg do fotografii.

Mój com­modore miał grubą doku­men­tację, niestety po ang­iel­sku. Niczym śred­niowieczny mnich, tłu­maczyłem ją słowo po słowie. Dość szy­bko opanowałem basic i zacząłem się wgryzać w język maszynowy. Musi­ałem mieć dużo samoza­parcia bowiem, mieszka­jąc w Afryce, nie miałem dostępu do żadnych innych książek. Próbowałem wypy­ty­wać zna­jomego rodz­iców, który na pob­liskim uni­w­er­syte­cie wykładał infor­matykę, ale ten niestety nie trak­tował mnie poważnie.

Koniec końców opanowałem moją maszynę. Stałem się guru. Pamię­tam jak pewnego razu zaprosili mnie rodz­ice kolegi ze szkoły fran­cuskiej, abym im pomógł zrozu­mieć pewne zagad­nienia związane z pro­gramowaniem w Basicu. Ich półki ugi­nały się od książek typu “Basic dla opornych”. Szok.

Minęło ponad dwadzieś­cia lat. Moja komórka ma znacznie więk­szą moc niż komodorek. Kom­puter na którym piszę te słowa, ma ponad 1GB pamięci i zegar 2,2 Ghz. Kom­puter mego syna jest jeszcze bardziej wypasiony.

Co będzie za 25 lat?

Jaki był wasz pier­wszy komputer?

25 lat C64

Categories: Uncategorized Tags:
  1. Non­chal­lance
    Grudzień 16th, 2007 at 21:07 | #1

    O matko! Gdzieś tak na przełomie 93/94 roku mama przy­taszczyła do domu Atari (jakaś firma czy coś pozby­wała się przes­tarza­łego sprzętu i zami­ast niszczyć roz­dawała pra­cown­ikom i ich zna­jomym, dawne czasy). Poję­cia nie mam ile miał pamięci, ani jaki zegar. Chodził na DOSie, wył jak stary odkurzacz i abso­lut­nie nic nie dało się na dra­niu zro­bić, oprócz jed­nej rzeczy — gry w szachy. Do dziś zachowuję tego rzęcha we wdz­ięcznej pamięci, bo bez niego nie nauczyłabym się nigdy grac w tą grę. Potem był pecet w 2001, którego dostałam w pracy, a 4 lata temu kupiłam kompa do domu. Do dziś ten kom­puter służy mi do pracy i zro­biła się z niego dzięki ciągłym mod­ern­iza­cjom całkiem potężna maszyna. Służy mi do pracy z grafiką.

  2. Grudzień 16th, 2007 at 21:15 | #2

    Tez Com­modore 64, ale druga edy­cja, ta plaska a nie mydelniczka.

  3. sala­man­dra
    Grudzień 16th, 2007 at 21:47 | #3

    tez Comodoras 64 — ale ten nowszy…potem go tak korzyst­nie opch­nelam, ze kupilam uzy­wanego i386, a jak sie okazalo ze 386 jest to bani to szy­b­ci­utko byla wymi­ana na i486 a potem kole­jne Intele..a teraz jeden intel celeron i jeden amd

  4. Valdo
    Grudzień 16th, 2007 at 22:08 | #4

    zaczy­nalem na 386pozniej 486 obec­nie hp najnowszej generacji.

  5. Grudzień 16th, 2007 at 22:26 | #5

    Lidia 2 — xt “pro­dukcji” Com­puter Stu­dio Kajkowski — w której to fir­mie zaczy­nałem kari­erę w infor­matyce. Zielony mon­i­tor Nep­tuna… karta Hercules.

    W poniedzi­ałek pewnego listopad­owego dnia 1986 roku zobaczyłem komuter po raz pier­wszy w życiu na oczy…a w tydzień później pojechałem prowadzić zaję­cia z MS DOS dla 12 osób w Pol­mos Kraków… jako wykład­owca… no, to nyły czasy…

  6. Grudzień 16th, 2007 at 22:59 | #6

    Ja tez zaczy­nalem od C64. Mialem moze 5,6 lat wiec o pro­gramowa­niu w Basicu nie mialem zielonego poje­cia ani mnie ono zreszta szczegol­nie nie intere­sowalo. Pami­etam do dzis “dzi­wne szlaczki” na ekranie w cza­sie wczy­ty­wa­nia gry i charak­terysty­czne “klikniecia” pod­czas wychy­la­nia joy­sticka. Swietna maszynka, mialem gry i na kase­tach i na kartridzach.

  7. Grudzień 16th, 2007 at 23:43 | #7

    8-bitowy Atari 65XE (różniąca się ksz­tałtem i kolorem obu­dowy odmi­ana 800XL) z mag­neto­fonem w roli zbliżonej do dyski­etki. To była maszyna dostar­cza­jąca wrażeń moc.

  8. Grudzień 16th, 2007 at 23:55 | #8

    Moim pier­wszym oso­bistym kom­pem był Psion 3a. :)

  9. jabad­aba
    Grudzień 17th, 2007 at 00:11 | #9

    Liceum, połowa lat osiemdziesię­tych, u mnie w klasie “modne” było zx spec­trum. Niek­tórzy uczyli się basica, wszys­t­kich w tym i mnie wciągnęły gry.
    Na wakacje mat­uli udało sie poży­czyć spec­trumnę a ja przez dwa miesiące lata prawie nie wychodz­iłem z pokoju. Wresz­cie po którymś tam rese­cie poprzez wyję­cie wty­czki z gni­azdka po kole­jnym zaw­iesze­niu się, kom­puter szlag trafił. Nawet mama nie miała prob­lemów w pracy przy odd­awa­niu, bo te urządzenia tak właśnie lubiły się psuć.

    Potem zdałem na stu­dia i wtedy doro­biłem się włas­nego kom­put­era: Timexa (klon spec­trum), zamieniłem się na niego z młod­szym kuzynem za moto­rynkę.
    Wtedy zas­tanaw­ial­iśmy się czy te gry nam się kiedyś znudzą, czy spoważniejemy i jakie inne “poważne” będzie kiedyś zas­tosowanie tych kom­put­erów.
    Do dziś Timex, dżo­jstik i kilka­dziesiąt kaset leży w szu­fladzie i jakby znaleźć odpowied­niego kase­ci­aka to można by zagrać w te stare dobre gierki ;-)
    A z gier wyleczyłem się zupełnie, na obec­nym kom­put­erze mam tylko jeden wyś­cig samo­chodowy, tyle że kierown­icę poży­czyłem na święta dzieci­akowi znajomych.

  10. Locke
    Grudzień 17th, 2007 at 00:41 | #10

    Atari 65XE z mag­neto­fonem. Miałem coś około 10 lat. Prezent na gwiazdkę od “Mikołaja” :) Służył długo po przez ponad 6 lat. Potem nagle brat cioteczny dostał od rodz­iców 285 XE. To był szok. Odwiedza­łem go tak często jak tylko sie dało. Razem uczyliśmy sie obsługi tej maszynki. Pamię­tam Prince of Per­sia, Blues Broth­ers, Titus the Fox, Zool, serie Com­man­der Keen lub Test Drive, War­lords, Xwinga, North and South, czy Cen­tu­ri­ona. Pamię­tam szok jakim było ukazanie się for­matu MP3, czy prze­jś­cie z DOSa i Win­dows 3.1 na Windows95. Musi­ałem czekać ponad 2 lata zanim dostałem włas­nego blaszaka. W miedzy cza­sie okupowałem szkolne sale kom­put­erowe. A potem nagle, po skończe­niu I klasy LO z wyróżnie­niem w domu pojawił sie 486DL. Potem było już z górki. Cią­gle mody­fikacje i top­i­e­nie każdego oszczęd­zonego grosza w ukochany sprzę­cik. A teraz … no cóż, mieszkam w Szkocji, zara­biam nieźle, w domu są właśnie trzy maszyny, właś­ci­wie tyle ilu loka­torów. Bez neta nie da sie funkcjonować. I jak można było sie spodziewać z zawodu jestem Infor­matykiem :)

    Co przyniesie przyszłość, nie wiem. Ale na pewno nie da sie tego trafnie przewidzieć. Wiem jedno, trzeba zbierać na to już pieniądze :)

  11. Locke
    Grudzień 17th, 2007 at 00:45 | #11

    Zapom­ni­ałem dodać ze na 27 urodziny brat kupił mi w prezen­cie Atari 65xe z mag­neto­fonem, joys­tikiem i paroma kaste­tami. Jak zna­jdę trochę czasu to postaram sie to wszytko złożyć do kupy i uru­chomić coś z tych starych gier.

  12. Grudzień 17th, 2007 at 00:54 | #12

    Ja baw­iłem się również Comodor­kiem i ZX Spec­trum. Potem (około 95) rodz­ice kupili siostrze kom­puter z prawdzi­wego zdarzenia. Pen­tium 200MHz, 32MB RAM i 3.2GB HDD. To była maszyna :D

  13. Grudzień 17th, 2007 at 01:45 | #13

    Mój pier­wszy kom­puter to niemiecka Amiga 600 przy­wieziona przez tatę z Niemiec :D
    Dzi­ałała z telewiz­orem, który został zain­stalowany w moim pokoju… To była niesamowita nowość! Pamię­tam, że dzi­ałały na nim tylko 4 pro­gramy: Pac­man, słownik polsko-angielski, pro­gram ortograficzny OrtoTris [czy jakoś tak] i gra, w której najbardziej bałem się plan­szy pod­czas zakończenia, na której wid­ni­ała ogromna postać czegoś podob­nego do statuy wol­ności tylko że z twarzą koś­ciotrupa (wszys­tko w odcieni­ach pomarańc­zowym i do tego taka dzi­wna muzyka… Wtedy amiga lubiła się zaw­ieszać i musi­ałem tej muzyki słuchać do czasu, aż się odwiesi :( ). Chodz­iło się taką drużyną po lesie i coś zbier­ało. Chęt­nie bym się dowiedział, co to była za gra. Jeżeli ktoś kojarzy nazwę lub cho­ciaż jej część, proszę o kon­takt. Tzn. pisz­cie w komen­tarzach poniżej :D
    Ja nie mogę! Jakie to były dzi­wne czasy, bez żadnych prob­lemów. Nie to co teraz. Chci­ałbym znowu być taki jak kiedyś i wró­cić do takiego życia.

  14. Latarnik
    Grudzień 17th, 2007 at 02:51 | #14

    Chyba w 1987 roku rodz­ice postanow­ili wybrac sie ze mna do Peweksu i kupil­ismy Atari 65XE. Przy czym nie z mag­neto­fonem, jak wiek­szosc moich kole­gow, ale od razu ze stacja dyskow, Cal­i­for­nia Access 2001. Pami­etam to do dzis, bo podobala mi sie, ze jest w tym samym kolorze co kom­puter. Jedyny zna­jomy ze stacja dyskow mial inny model LDW costam, ktora byla czarna.

    Potem bylo kupowanie dyski­etek 5’25″, jed­nos­tron­nych BASF, przez wyci­nanie dzi­urek prz­er­abi­anie ich na dwus­tronne, ku(o)piowanie gierek i pro­gramikow na giel­d­ach. W lokalnym sklepie meblowym(!) naleza­cym do sieci WPHW zaczeto sprzedawac w 1989 roku pro­gramy sci­a­gane z zachodu — firmy Elec­tronic Arts. Kupilem ze dwie gry, edy­tor tek­stu i prosta baze danych. Ladne, w opakowa­ni­ach… W tej bazie danych, a wlas­ci­wie rodzaju kar­toteki, moj ojciec pozniej w Afryce wpisy­wal sobie dane kon­ten­erow, ktore nadzorowal.

    Potem w 1993r. pojaw­ila sie Amiga CDTV. Pier­wsza gre na nia (Sim­C­ity na CD) kupilem sobie jeszcze zanim mialem ten kom­puter — tak bylem pewien, ze wlas­nie tego chce. W miedzy­cza­sie mialem jakies doswiad­czenia z pec­etami, ale mnie nie poci­a­galy. Dopiero na stu­di­ach, po roku ’94, jak odkrylem siec i rodza­cego sie w Polsce irca, a takze pier­wsze strony www (ktos jeszcze pami­eta przegladarke Mosaic?), stwierdzilem ze warto sobie kupic blaszaka. Pier­wszego na kredyt, spla­calem go jeszcze po roku, pod­czas gdy w srodku byla juz inna plyta i inny procesor…

    Ale sie rozpisalem :)

  15. Grudzień 17th, 2007 at 08:46 | #15

    Atari 130XE+magnetofon. Z giełdy na Grzy­bowskiej w W-wie. Do tej pory w 100% na chodzie, w szafie

  16. andrzej
    Grudzień 17th, 2007 at 08:54 | #16

    mój pier­wszy to też Comodore, ale VC20 poprzed­nik 64 i to jeszcze bez ory­gi­nal­nego mag­neto­fonu tylko korzys­tać trzeba było z kase­towego (nazwy już nie pomnę) z dodatkowę tajem­niczą skrzynką z przełącznikami które umożli­wiały wgry­wanie gier

  17. sala­man­dra
    Grudzień 17th, 2007 at 09:01 | #17

    … dodam jeszcze ze na Comodor­asu 2 gry wzbudzily taka moja “milosc”, ze nawet po lat­ach wspom­i­nam je z lezka w oku — Bul­der­dash (to z chlop­kiem zbier­a­ja­cym dia­men­ciki) i ten samolocik, co to lecial od dolu mon­i­tora ku gorze i strzeee­lal ile sie dalo…
    … potem tylko Max Payne 2 tak mnie poruszyl, ze o malo nie spoznilam sie z odd­aniem na czas pracy magisterskiej…(na spotka­nia z pro­mo­torka przy­chodzilam niewys­pana, twierdzac ze pisze po nocach ;)
    …a teraz nie gry­wam — mam tylko dla odstre­sowa­nia zain­stalowane mohrhuhny, to sobie od czasu do czasu postrzelam…

    …irca przezy­lam bez wstrzasu — ale moja siostre wcielo zupel­nie — chyba miesiac, albo poltora siedzienia po nocach — dopoki mama nie dostala gigan­ty­cznego rachunku…

  18. Grudzień 17th, 2007 at 10:27 | #18

    atari65xe . pami­etam ze wymi­atalem w assem­blerze. ale juz nie pami­etam jak i co umialem :/

  19. Grudzień 17th, 2007 at 10:53 | #19

    Pier­wsze kom­put­ery , kto­rymi zaj­mowal sie moj tata i zabieral mnie ze soba do PAN , nazy­waly sie Odra i Ural , zaj­mowaly caly pokoj , jestem corka pro­gramisty i nic nie prze­bije tych sza­cownych maszyn , no , ale do domu zabrac sie tego nie dalo , tylko na miejscu sliczne wydruki dzi­urkowane , do tego karty per­forowane , zeby wprowadzic dane , fas­cynu­jacy swiat lat 50 — tych i 60 — tych , poz­draw­iam :)

  20. RMPL
    Grudzień 17th, 2007 at 10:54 | #20

    ATARI 800XL + mag­neto­fon + jedna jedyna gra Space Invaders ;-) . Potem wprawki z Basica przepisy­wane z Bajtka, potem ang­iel­ska ksi­azka do Basica z pod­stawami pro­gramowa­nia Spritów ;-) wygrze­bana w jakimś antyk­waria­cie. Potem stacja dyski­etek Cal­i­for­nia Access — coz to bylo za cudo. W efek­cie pod­czas zakupu pier­wszego PC AT286 stwierdz­iłem rezo­lut­nie ze skoro ma dwie stacje dyski­etek (1,2MB i 360KB 5,25″) to dysk twardy to jakaś fan­aberia ;-) . Potem już po kolei cała his­to­ria pro­ce­sorów Intel bez pominięć ;-) .
    Do IT zas­sały mnie jed­nak pier­wsze szkolne sieci
    Teraz szkoda gadać — piekarnik ma więk­szą moc obliczeniową od rzec­zonego Atari ;-)

    poz­draw­iam wszys­t­kich trwale zas­sanych do IT w lat­ach 80 tych.

    p.s.
    Z per­spek­tywy patrząc to bardziej na star­cie cieszyłem sie z kolorowego TV Sanyo kupi­onego wraz z atarynka w 1986 roku niz z samej Atarynki. Po czarno białym lam­powym TV Granit chyba z końca lat 60tych to było nie byle co ;-) .

  21. Cpols
    Grudzień 17th, 2007 at 11:51 | #21

    1982 rok VIC 20. Z dodatkowym mod­ulem pamieci. Ory­gi­nal mial 4 z groszem kb. Pro­gramowalem wtedy w assem­blerze a ten kosz­towal dodatkowo wiec napisalem prosty kom­pi­la­tor assem­blera w basic’u.

  22. Grudzień 17th, 2007 at 12:37 | #22

    Atari 130 XE + rozpruty mag­neto­fon Kacprzak — rozpruty po to, żeby śrubokrę­cikiem od maszyny do szy­cia reg­u­lować głow­icę — na słuch :)
    a na Atarusku Basic na zmi­anę z River­Rai­dem i Inter­na­tional Karatr– GO TO 110 kon­tra K.O.… ech to były czasy… później Pen­tium pierwszy

  23. lolek do kwadratu
    Grudzień 17th, 2007 at 13:06 | #23

    Moj pier­wszy komp to 286 — z niesamowu­tym jak na tamte czasy zegarem 16 MHz, HDD chyba 40 MB a pamieci ile mial to nie kojarze :)
    Rok był chyba 1991, i pami­etam jak poci­nałem w prince of per­sia, jakas for­mule 1, sokobana, test drive i marzyłem o kolorowym mon­i­torze :)

  24. wwo­jtekg
    Grudzień 17th, 2007 at 15:43 | #24

    połowa lat 80. ATARI 800XL :-)
    I do rana Moon Patrol albo Bruce Lee :-) .….….

  25. Con­rad
    Grudzień 17th, 2007 at 16:15 | #25

    A ja: Atari 800XL z mag­neto­fonem, później ze stacją dysków kupi­oną w Sin­ga­purze. Było to ok. 1985 roku, już nie pamię­tam. I najlep­sza moim zdaniem gra MULE :)
    Potem kole­jne Atari do 1040 STEF (czy jakoś) włącznie.
    Potem zau­rocze­nie Makiem Plus i w związku z tym mac­in­toshe do dzisiaj. Nigdy nie miałem PC jakoś (oprócz w pracy)…

  26. rec­ces
    Grudzień 17th, 2007 at 18:29 | #26

    Pier­wszy byl c-64… milosc na ktora poswiecilem spory kawalek zycia.Najpierw oczy­wi­scie byly gry, potem czysta cieka­wosc jak takie gierki sie robi.. i tak zaczela sie przy­goda z assem­blerem i Scena c-64.
    Kilka milo sped­zonych lat,pare odjaz­dowych COPPY (dobrze napisalem? moge juz nie pami­etac), mega swap i wkur­zone panie na pocz­cie za “czity na stam­pach” czy dreszczyk emocji przy lacze­niu sie na wlas­nej pro­dukcji modemach z bbs’ami.
    Pozniej przewinely sie Amigi,Maki oraz pro­dukty Intela, na kto­rych pracuje do dzis, choc nie ukry­wam ze coraz czesciej mysle o powro­cie na maka.

  27. Leo
    Grudzień 17th, 2007 at 22:15 | #27

    Mój pier­wszy: :)
    1987 kupi­ony w Pewexie Atari 65XE + mag­neto­fon. Podłącza­łem to do czarnobi­ałego TV Ame­tyst, z lat 70-tych :) )
    Koleżanki i koledzy juz pisali więc nie będę się pow­tarzał jak to “na słuch” śrubokrę­cikiem ustaw­iało się głow­icę w mag­neto­fonie. Najwięk­sza wada Atari to włas­nie to długie wczy­ty­wanie którego ton potrafię jeszcze dziś “zam­ruczeć“
    Ulu­bione gry: Boul­der Dash i River Ride
    A jeszcze przed pier­wszym kom­pem (za to po kur­sach w Bajtku), na kartce napisałem mój pro­gram w Basicu, na wyz­naczanie najwięk­szego wspól­nego dziel­nika dwóch liczb i satys­fakcję gdy wklepany do maszyny — odpalił.

    A dziś:
    mój 4-letni syn był w sklepie samoob­słu­gowym. Uciął sobie małą kon­wer­sacje z eks­pe­di­en­tką przy kasie: A co to? — skaner. –A to? drukarka fiskalna. –A to? –Kom­puter. Masz pewnie w domu kom­puter? — spy­tała sprzedaw­czyni. –Nie. Tata ma, mama ma, a ja jeszcze swo­jego nie mam

  28. Luciano
    Grudzień 17th, 2007 at 22:16 | #28

    Ile to juz lat. Atar, nastep­nie 286. Od 386 do obec­negp P4-3GHz. skladam sobie sam. Co ciekawe, nawet pracuja.

  29. Grudzień 17th, 2007 at 22:29 | #29

    W Polsce było sto­sunkowo dużo Atarow­ców — takich jak ja — bo Pewex sprzedawał 800XL i potem 65XE taniej niż C64. Pamię­tam te niekończące się dys­puty, który kom­puter jest lep­szy…
    Na pewno na C64 była lep­iej rozwinięta demoscena i więcej gierek, ale ja siłą rzeczy mam duży sen­ty­ment do mojego 65XE. I do dziś pamię­tam, że miałem 198000 punk­tów w Zybex! W River Raid mój rekord wynosił coś koło 149000 (już miałem dostać bonus life gdy rozpieprzyłem się o most… te chwile w życiu pamięta się do śmierci…).
    Widzi­ałem jakieś dwa lata temu na ulicy kole­sia w samo­chodzie z rejes­tracją S1 ZYBEX. Kult!

  30. jabad­aba
    Grudzień 17th, 2007 at 23:38 | #30

    To ja jeszcze dopiszę, że również namięt­nie grałem w łatwiutki, ale może dzięki temu fajny River Raid. Który to był ’86? Choć moją ulu­bioną grą był wspom­ni­any łowca dia­men­tów– Boul­der Dash ;-)

  31. Obeliks
    Grudzień 18th, 2007 at 04:16 | #31

    Hej
    No wiesz Fra­glesi, ja zaczy­nalem od ZX Spec­trum i do dzisiaj mile go wspom­i­nam, zreszta ma go teraz moj brat i dalej jest na chodzie.
    POwiedzialem mu zeby trzy­mal, pewnie za 10 lat sprzeda i kupi za to dom.
    Potem byl Com­modore 64, a potem Amisia– najlep­szy kom­puter na swiecie. Jak poszedlem do studium infor­maty­cznego to niestety musialem sie prze­si­asc na PC i tak juz zostalo. Teraz jest AMD 3 GHz, Lap­top z pod­wo­jnym Intelem i PDA tez z w indows. praca na jed­nym kom­pie na raz jest taka nudna… :)

  32. Grudzień 18th, 2007 at 07:55 | #32

    ZX Spec­trum+ (jeden się śmiał spalić)
    mag­neto­fon grundig, potem pol­ski mk450, 2 joystick’i
    River raid rządził:-), potem sabo­teur:-), boul­der dash, com­mando, chimera (i jej klony, a może piewszy był alien?)
    sprzedałem z rok temu spec­tru­sia na aukcji za parę stówek (chlip), w ramach odgruzowywania…

  33. Gawron
    Grudzień 18th, 2007 at 21:52 | #33

    schylek lat 80 IBM PC pro­ce­sor intel 80286 (16 mHZ) ram 1 MB , hd 40 MB , VGA 256 KB .

  34. sknd
    Grudzień 20th, 2007 at 16:29 | #34

    mnie ominęły 8-bitowce, zaczy­nalem od 386 z 2 mega pamięci, 130 HDD i SVGA, wtedy to był szok na wsi bo królowały z pecetów 286 z her­cule­sem i bez twardych…

    ale pamię­tam wczes­niej jak sie chodz­iło do kolegów ktorzy mieli jakieś atarce, a brat to nawet został min­is­tran­tem, bo pro­boszcz dawał co jakiś czas każdemu komeżkow­cowi 800XL na tydzien… oj to był tydzien, rano sie włączało wgry­wanie gry a po powro­cie ze szkoły już była:) Moon Patrol, River Raid i (zwłaszcza) Henry’s House… oj łezka w oku;)

  35. jiima
    Grudzień 28th, 2007 at 14:36 | #35

    Ech, to były czasy. Dzisiaj mam satelite 200 na kolanach i leżę w łóżku z grypą. 15 lat temu musi­ałem być siłą zagani­any do łóżka — atarynka nie bardzo nadawała się na kom­puter przenośny :P
    His­to­ria “moich” kom­pów wygląda tak:
    4 klasa pod­stawówki — marze­nie o ZX81 na szczęś­cie nie spełnione
    5 klasa pod­stawówki — szkolny ZX Spec­trum 48 — jako jedna z niewielu osób próbowałem pro­gramować w BASIC a nie grać w Sabouter’a
    6 klasa — Atari 65 u wujka, ja za “ciężkie pieniądze” kupuję sobie leg­en­darną i rozprowadzaną po zna­jo­mości książeczkę “Atari Basic” (wer­sja 2, z niebieską okładką i w głupim for­ma­cie)
    7 klasa — własne Atari, koduję już w maszynowym, przez następne lata piszę grę (wciąż tę samą). Jed­nocześnie wcią­gają mnie gry i gram głównie w pro­dukcje Zep­pelin (wspom­ni­any wcześniej Zybex, Dra­conus itp) i pol­skiego AST i Aval­ona.
    1 klasa liceum — poz­naję się z pec­etami (klon XT, ale z VGA, 640k pamięci — “myślę że 640k wystar­czy każdemu — W. Gates”) ale Atari wciąż budzi moją sym­pa­tię, zwłaszcza że na nowego kompa nie mam co liczyć.
    potem długo cudze PC, bo na włas­nego nie było kasy. Atarynkę niestety ukradła jakaś żuler­nia co się na dzi­ałkę wła­mała…
    No i oczy­wiś­cie własne konto na MicroVAX II jak się dostałem na stu­dia. Tak, VMS to był sys­tem. Fakt, że najczęś­ciej uży­wane aplikacje w moim wypadku to był Tel­net (do MUDów) i IRC
    W między­cza­sie ojciec kupuje mocno zjeżdżoną 386 (to było około 1999 roku!), ale win95 chodzi, choć z opo­rami. Prz­er­abiam instalowanie win95 i office z dyski­etek :)
    Potem obrażam się na pro­gramowanie i zaj­muję web­de­signem i grafiką — na — UWAGA — 486 DX4 (AMD) z 8 MB pamięci (długie SIM-y, w 386 jeszcze miałem krótkie). Za to pod­ciągam się ze sprzętu — na takim franken­steinie trzeba wiedzieć co w kom­pie piszczy. Na mar­gin­e­sie — miałem cz-b mon­i­tor który w porywach wycią­gał 800x600. Na tym sprzę­cie wszedłem w XXI wiek :)
    BTW, potem stop­niowo kompy mam coraz lep­sze, cho­ciaż niek­tóre staruszki wciąż u mnie stoją. Np. durona 900 który swoje przeżył w kafe­jce inter­ne­towej, ale do dziś dzi­ała bez zarzutu (tylko dysk wymieniłem :P
    Jakiś rok temu odpal­iłem emu­la­tor 65XE. Aż łezka się w oku zakręciła…

  36. Styczeń 2nd, 2008 at 11:37 | #36

    pier­wszy był gumiak, czyli spek­trumna;
    potem atari 65,
    zło­modorek z mode­mem, drukarką i stacją dysków oraz mag­neto­fonem;
    następ­nie amstrad ze stacją dyski­etek 3″ i zielonym mon­i­torem,
    potem amisia 500 z dopalaczami.

    a obec­nie: AMD Bar­ton pod­krę­cony do 2500, giga ramu, twardy 120 gb, Radeon 9200

  1. Brak jeszcze trackbacków