Stadion Baltic Arena

Stadion Baltic Arena

“Ludzie opanujcie sie !!!! chyba nie rozumiecie, że stadion nakręci nam gospodarkę ( turystyka, transport, gastronomia, handel itp…) a co za tym idzie miejsca pracy i kasę dla przedsiębiorców a dla miasta z podatków. Jednym słowem WSZYSTKIM sie to opłaca. A po wtóre nie będziemy kulturalnym zadupiem Polski !!! Trochę wyobraźni!!! Budować a nie biadolić !!!”

To komentarz do tekstu poświęconego budowie stadionu Baltic Arena, umieszczonego na jednym z trójmiejskich portali. Jeden z niewielu… na tak.

Cztery lata temu napisałem tekst zatytułowany “Stadion lekiem na całe zło”. Cytuje fragment:

Budowa stadionu będzie nas (podkreślam słowo nas bo to pieniądze pochodzące z naszych podatków) kosztować 413 mln, z czego 238 mln bezpośrednio z budżetu miasta. Vide pozycja 15 w WPI (Wieloletni Plan Inwestycyjny) – “Przygotowanie i budowa Stadionu Piłkarskiego Baltic Arena”

Na stadionie odbędą się 4 mecze, w których udział weźmie 40.000 osób. Załóżmy, że bilet będzie kosztował 100 zł (dużo, prawda?). Zatem z tych czterech meczy zostanie w kasach 16 mln złotych. Organizacja oznacza jednak pewne koszta (ochrona, oświetlenie, część biletów darmowa), a więc zapewne dochód wyniesie (wersja optymistyczna) 10 mln.

Załóżmy że połowa z uczestników (20.000 osób) będzie przyjezdna. Co prawda, nie wiem, gdzie zamieszka, ale załóżmy, że jakimś cudem pomieści się hotelach, pensjonatach, miasteczku namiotowym, zbudowanym na pasie startowym na Zaspie ;) Za spanie zapłaci pewnie średnio 100 zł dziennie i drugie tyle za jedzenie i inne atrakcje. Suma sumarum: przyjezdni zostawią dziennie w Gdańsku około 4 mln złotych. Po tygodniu (nie sądzę, aby ktoś siedział dłużej) będzie to 28 mln złotych.

Podsumujmy: 10 mln złotych + 28 mln złotych razem 38 mln złotych. Z czego miasto nie dostanie prawie nic, bo 28 zainkasują Gdańscy przedsiębiorcy. Zatem gdy wyjadą ostatni goście, jesteśmy w plecy na jakieś 400 mln złotych….

I co dalej ? Mamy wielki stadion którego utrzymanie kosztuje… no własnie, kto wie, ile kosztuje utrzymanie takiego obiektu? Pilnowanie, remonty, oświetlenie, ogrzewanie, itd. Bardzo się nie pomylę jeśli strzelę – 12 mln rocznie. Stadion, na którym będą się odbywać sporadycznie imprezy, parę pomniejszych meczy i z którym za bardzo nie będzie wiadomo, co zrobić.”

Koniec cytatu. Zostałem zakrzyczany. Wtedy koszt stadionu szacowano na 450 mln, obecnie 880 mln. Nikt nie marzył o Euro2012.

Do ludzi dotarło, iż budujemy cholernie drogi pomnik Adama Owicza. Kolejne budżety jęczą od wydatków związanych ze stadionem. Leży rozbudowa infrastruktury, miasto grzęźnie w korkach. Zaś po budowie zostanie do spłacenia 500 mln plus odsetki. Bosko.

Mógłbym z satysfakcją powiedzieć: “a nie mówiłem?”. Zakrzyknę jednak: “Budujmy, budujmy, ale po ostatnim meczu natychmiast… zburzmy!”.

Trudno. Wtopa. Trzeba wypić piwo, które nam nawarzył Adam Owicz. Większym wstydem byłoby gdyby w świat poszła informacja, że w Gdańsku Euro się nie odbędzie, bo nie zdążono zbudować stadionu. Gdańskie patałachy.

Zburzymy, bo zjedzą nas koszty utrzymania molocha. Podejrzewam, że to dziesiątki milionów rocznie. Albo, biorąc pod uwagę skłonność do rozdawnictwa ciepłych posadek przez obecnie Jaśnie Nam Panującego Prezydenta, setki milionów. Już widzę te imprezy masowe, już widzę te mecze, te tłumy rodziców z dziećmi.

Na koniec chciałbym oznajmić, iż nie jestem zwolennikiem PiS. Zawsze głosowałem na PO, a także na Adamowicza. Podczas ostatnich wyborów cierpiałem niemiłosiernie, wmawiając sobie, że to wybór mniejszego zła. Myśl o triumfującej minie Kurskiego powodowała mdłości.

Jeżeli PO nie wystawi kogoś innego, zostanę w domu. Wiem, że zrobi tak wiele z moich przyjaciół i znajomych. Niech zatriumfują pisiory!

12 myśli nt. „Stadion Baltic Arena

  1. yanqui-uxo

    Ja jestem z Wro i jestem jak najbardziej za Euro 2012. Co prawda stadion jest rzeczywiście kompletnie nieprzydatny. Ale będą musieli zbudować sporo infrastruktury: obwodnice miejską (wartą cztery razy tyle co stadion) – bez tego ciężko będzie dostać się na sam stadion, obwodnicę śródmiejską, przebudować lotnisko. Tak przynajmniej jest szansa, że naprawdę to zbudują, a nie odłożą na później jak zwykle.

    Odpowiedz
  2. Latarnik

    Fraglesi, czesciowo masz racje. Zrobilem tutaj w Londynie pol roku temu mala konferencje w Ambasadzie. Zaprosilem znanego ekonomiste sportu, specjalizujacego sie w pilce noznej. Opowiadal o wspolpracy z UEFA, o organizowaniu mistrzostw i czy mozna na tym zarobic. Wniosek byl prosty: jesli potraktowac mistrzostwa jako igrzyska, gdzie placisz za dobry nastroj swoich obywateli – to sie oplaca. Najlepszym przykladem byly Niemcy ostatnio. Ale w innym przypadku – nie.

    Powiedzial tez o utrzymaniu stadionow, i ze najlepszym rozwiazaniem jest zburzyc je po turnieju. Pokazal wyliczenia. Powiedzialem o tym Marcinkiewiczowi, ktory wtedy mial doradzac naszemu rzadowi. I co uslyszalem? DUME NARODOWA. Ze nie mozemy myslec o burzeniu stadionow, bo przeciez ich potrzebujemy! Zalamalem sie. Nie stac nas, ale niewazne. Zastaw sie, a postaw sie. Bedziemy MIEC. Nawet Londyn burzy pol swojego stadionu po olimpiadzie, ale Polske STAC. Dziekuje, postoje.

    Odpowiedz
  3. salamandra

    … (uciekl mi komentarz)…poki mecze ligowe beda mialy takie slabe wziecie jakie maja, nie oplaca sie budowac stadionow, bo rzeczywiscie sie nie zwroca… a zeby wzbudzic „lokalne” zainteresowanie danym zespolem, musi sie niestety zmienic nieco w PZPNie …czyli dluga droga przed nami… chcialybym zeby mecze polskiej ligi, byly tak popularne jak ligi niemieckiej…

    Odpowiedz
  4. yanqui-uxo

    ja bym może czasem sobie poszedł na mecz, nawet jeśli poziom jest słaby. Niestety na stadionach nie jest zbyt bezpiecznie i to jest główny minus.

    Odpowiedz
  5. Jacko

    Jasne… Już słyszę te głosy – „Co za @!##!#@**&% (tu można wstawić każde wyzwisko…) z tego naszego prezydenta! „Wybudował stadion a teraz go burzy!” „Po jaką cholerę go budował?!”

    Moim zdaniem stadion, choć może faktycznie trochę za drogi, da się utrzymać. Lechia jest (i raczej już pozostanie) w Ekstraklasie, więc jakaś kasa będzie. Poza tym jestem PEWIEN, że wcale tak mało imprez na stadionie nie będzie. Będą koncerty (w końcu nie będę musiał jechać np. do Chorzowa np. na Metallicę…), różnego rodzaju konferencje i tego typu rzeczy. A ludzi, którzy mają kasę na wynajem takich wielkich powierzchni nie brakuje. Nawet w naszym kraju.

    Więcej optymizmu!

    Odpowiedz
  6. zbigniew

    Na czas mistrzostw budować / rozkładać stadiony przenośne/przewoźne, bo przecież to „cyrk” objazdowy. Budować miasteczka namiotowe dla przyjezdnych, tzw. kibiców, i stoiska polowe dla sprzedawców piwa. Jeśli boisko do piłki nożnej jest za duże żeby takie przewoźne „areny” budować, to zmienić zasady / przepisy tej gry. Nie szaleć z takimi inwestycjami !!!??? W końcu są inne gry i rozrywki, które wymagają znacznie mniej nakładów typu ogromny stadion, któremu stawia się wymóg, żeby był tylko „piłkarski”, bo na innym, bardziej uniwersalnaym, trudno śledzić przebieg tzw. gry.
    Ale życie dorobkiewiczów (jeśli są w stanie kiedyś się dorobić) zawsze było takie: zastaw się ale pokaż się!
    Wracam do piłki nożnej: bijatyki można urządzać na ugorach, a piwo sprzedawać wszędzie (za PRL’u sprzedawano „z samochodu ciężarowego”), a ci napici mogą spać w krzakach, dla nich hotel czy krzaki, to nie znaczenia.

    Odpowiedz
  7. Latarnik

    Jacko,
    Optymizm jak najbardziej, ale glupota niestety nie. Ekonomia nie rzadzi sie prawami „jakos to bedzie” – tak sobie mozna najwyzej zafundowac kryzys finansowy.
    W UK jest liga angielska, sam przyznasz ze dosc dobra maszynka do zarabiania pieniedzy. Do tego mnostwo koncertow z drogimi biletami – przynajmniej tak drogimi jak w Polsce. Ale nawet tutaj stadiony bez sponsorow, vide slynny stadion Emiratow Arabskich w Londynie bo nawet Arsenal nie mogl sie obyc bez dlugoletniego sponsora zeby utrzymac stadion…

    W Polsce brakuje obiektow sportowych, ale mozna je wybudowac inaczej, troche jak radzi Zbigniew – niewielka, latwa w utrzymaniu infrastruktura, do tego ogromne trybuny ktorych wiekszosc sie po Euro zburzy i zostanie stadion 1/3 wielkosci, kosztujacy o polowe mniej w utrzymaniu – wtedy ma to jakis sens. Ale u nas sie jeszcze ciagle nie mysli ekonomicznie :(

    Odpowiedz
  8. Michał

    Obliczenia, które zaprezentował Pan w swoim wcześniejszym artukule, zupełnie nie znajdują pokrycia w rzeczywistości!:

    „Na stadionie odbędą się 4 mecze, w których udział weźmie 40.000 osób. Załóżmy, że bilet będzie kosztował 100 zł (dużo, prawda?). Zatem z tych czterech meczy zostanie w kasach 16 mln złotych. Organizacja oznacza jednak pewne koszta (ochrona, oświetlenie, część biletów darmowa), a więc zapewne dochód wyniesie (wersja optymistyczna) 10 mln.”

    Nie mam pojęcia, jak obliczał Pan ten dochód, przecież wpływy ze sprzedaży biletów wędrują do UEFA, a nie do kasy miasta – gospodarza!

    „Załóżmy że połowa z uczestników (20.000 osób) będzie przyjezdna. Co prawda, nie wiem, gdzie zamieszka, ale załóżmy, że jakimś cudem pomieści się hotelach, pensjonatach, miasteczku namiotowym, zbudowanym na pasie startowym na Zaspie Za spanie zapłaci pewnie średnio 100 zł dziennie i drugie tyle za jedzenie i inne atrakcje. Suma sumarum: przyjezdni zostawią dziennie w Gdańsku około 4 mln złotych. Po tygodniu (nie sądzę, aby ktoś siedział dłużej) będzie to 28 mln złotych.”

    Nie wiadomo na razie, jak będą rozdzielane bilety na Euro 2012, ale na ostatnich mistrzostwach Europy mieszkańcy miasta otrzymywali symboliczny 1% z puli biletów! Reszta była dzielona między federacje dwóch grających drużyn, „Rodzinę UEFA” a aż 33% biletów mogli kupić nawet obywatele Burkina Faso, jeśli tylko zarejestrowali się przez Internet!

    Dodatkowo zawsze na ME przyjeżdżają tłumy kibiców bez biletów, będą oni oglądać mecze w pubach, na placach, w Strefach Fanów itd. z podanej przez Pana liczby 20.000 robi się conajmniej 60.000 -> i wszystkie obliczenia idą w łeb…

    Odpowiedz
  9. TiweK

    salamandra: w tej chwili na stadion (trudno to nazwac stadionem) Lechii przuchodzi 6 tys ludzi. Przychodzilo 8 ale dla bezpieczenstwa zeby „stadion” sie cały nie zawalil ograniczyli. Zakładajac, ze bedzie lepsza ochrona, lepsze warunki itd… bez problemu mozna bedzie sciagnac 15-18 tys ludzi na mecz. Na zwykły ligowy. Problemem moze byc tylko to, ze klubu moze nie byc stac na granie na tak drogim stadionie, ale pan Owicz dla swojej ukochanej Lechii pozabiera wszystkim innym klubom sportowym i da. Juz zamordował Gedanie, zamorduje stoczniowca i nne pomniejsze kluby, ale Lechunia bedzie grała na Amber Arenie, zobaczycie.

    Odpowiedz
  10. Valdo

    Jestem zwolennikiem pilki recznej(rzadkosc)-nie mam takiego bolu glowy.Budowac!?Nie budowaC???Jakos innym ta kalkulacja ekonomiczna wychodzi korzystniej…

    Odpowiedz
  11. zbigniew

    Latarnik powołał się na mnie – miło mi! Chociaż prawdę mówiąc, trochę żartowałem, bo coś w tym musi być, że tylu chłopców (nawet dziewcząt) chce kopać piłkę. Teraz będę pisał TRUIZMY. A więc, problem w tym, że to „kopanie” staje się coraz droższe. I jeszcze większy problem, że w naszym biednawym kraju, w umysłach ludzi zrodził się pomysł: odrodzimy się gospodarczo i moralnie przez „EURO 2012”. W realizacji tego pomysłu biorą udział i rządzący i zwykli zjadacze chleba. Od wieków co prawda mawiano: „chleba i igrzysk” ale….. Kapuściński pisał, że dla 80% populacji naszej Ziemi drastycznie brakuje chleba; niestety chyba nic nie pisał o igrzyskach. Może tak musi być, że nawet głodni będą się – jednak – domagali igrzystk???
    Rządzącym doradzałbym jednak więcej odwagi w podejmowaniu decyzji w kierunku „chleba”! Mam taki przykład. Parę lat temu w amerykańsko-kanadyjskiej lidze hokejowej wybuchł konflikt (nie pierwszy) pomiędzy zawodnikami i właścicielami klubów; chodziło oczywiście o pieniądze; zawieszono rozgrywki. Właściciele klubów z Prowincji Quebec zwrócili się do rządu tej prowincji o pomoc finansową, bo jak argumentowali: hokej dla kanadyjczyków to dużo więcej niż tylko sport, oprócz tego przy obsłudze rozgrywek pracuje sporo ludzi itd. itp., a więc skoro pomaga się innym pracodawcom, to i im się też należy! Odpowiedź była krótka: Nie! bo byłoby to niemoralne, żeby z pieniędzy wszystkich podatników wspierać pracodawców ludzi, którzy zatrudniają u siebie milionerów. Tak nawiasem mówiąc, hokeista z Czech, Jagr zarabiał wtedy rocznie około10 milionów $US, a zarobki debiutantów w lidze, przewyższały zarobki dwu, trzy krotnie zarobki lekarzy specjalistów, profesorów, inżynierów, sędziów itd.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.