Home > V RP > Obóz

Obóz

Wiosenne słońce przy­grze­wało mocno. Ktoś prowadził dzieci do szkoły. Kobi­ety szły rozwiesić pranie. Szczekał pies. Zaczy­nał się kole­jny dzień naszego czekania.

Tylko starsi znali powód czeka­nia. Mówili coś o granicy, jakiś cel­nikach, stra­jku. Młodzi, urodzeni w obozie, nie wierzyli. Obóz był dla nich domem. Światem jaki znali.

Obóz ciągnął się przez całą Pol­skę a podobno dalej, po krańce Europy. Składał się ze sto­ją­cych zderzak w zderzak Tirów. Koła zarosły trawą. Sil­niki umilkły na zawsze. Kon­tenery przys­tosowano do mieszka­nia. Pojaw­iły się ogródki. Pow­stały sklepiki, kina, a nawet i koś­cioły. Czego chcieć więcej?

Nikt nie miał adresu ale poczta dzi­ałała. Wystar­czyło adresować “Doro­husk – dziesiąty kilo­metr, albo Hrebenne — trzy­setny kilo­metr. . Wiec­zo­rami eter rozbrzmiewał od rozmów na CB. Rodz­iły się przy­jaźnie, miłości. Cza­sem ktoś komuś dał w ryja. Było o czym opowiadać.

Jakiś naw­ied­zony twierdził, że zaraz ruszymy… Oszalał?

Categories: V RP Tags:
  1. kor­nett
    Styczeń 29th, 2008 at 18:36 | #1

    Nam jechać nie kazano,
    Wstąpiłem na siano,
    A tam jak okiem sięgnąć,
    mnóstwo TIRów stało,

    Ach dokąd to dokąd
    to dokąd tak stać?
    Ach kiedy ach kiedy
    Poz­wolą nam gnać?
    Do kiedy do kiedy,
    Będziemy tu stać?

    Natenczas Tusk chwycił na taśmie przyp­ięty
    Swój róg bawoli, długi, cętkowany, kręty
    Jak wąż boa, oburącz do ust go przy­cis­nął,
    Wzdął policzki jak banię, w oczach krwią zabłys­nął,
    Zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha
    I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha,
    I zagrzmiał: ruszać panowie!!
    A cel­niki udo­brucham jakom jest Kaszub!

    I pojechali!

  2. Styczeń 29th, 2008 at 21:27 | #2

    Ho,ho,tyle poezji naraz.I Reduta Ordona i kon­cert Wojskiego ..Nie gwaran­tuje za to,ze mi sie nie przyk­lei do myszki :)

  3. Styczeń 30th, 2008 at 10:27 | #3

    A mnie ciekawi jedno.
    W medi­ach mówią że wielu z tych cel­ników “poszło na chorobowe”.

    Fajnie — epi­demia wsród cel­ników — kto w to uwierzy… Sprawa prosta wielu cel­ników wręczyło łapówki lekar­zom aby dostać lewe zwolnienia.

    Naciągnęli państwo na kasę za zwol­nienia a co za tym idzie okradli nas, podat­ników, pła­ca­cych składki zdrowotne i podatki.
    Co gorsze, jeśli państwo będzie płacić odszkodowa­nia pry­wat­nym fir­mom za korki na granicy to także pójdzie z naszych podatków.

    Dziwi mnie ta tol­er­ancja dla łapówkarstwa. Ktoś powinien wziąć zwol­nienia tych cel­ników i skon­trolowac ich stan zdrowia, a następ­nie pociągnąć do odpowiedzial­ności zdrowych cel­ników którzy udają chorych i lekarzy którzy wyp­isali im zwol­nienia.
    Łapówka, wyłudzanie pieniędzy (fałszywe zwol­nie­nie) to łamanie prawa.
    Nie może być tak że rząd toleruje łamanie prawa o którym mówi się wprost
    Bo jaki to daje nam przykład — każdy moze dać łapówkę lekar­zowi wziąć lewe zwol­nie­nie a państwo przymyka na to oko bo “boi się pod­pasć peewnym grupom interesu”.
    Tak nie może być. Dość okrada­nia podat­ników w świetle prawa.
    O dowody w tej sprawie byłoby łatwo. Wystar­czyłaby kon­trola.
    W takim Nowym Jorku jak zas­tra­jkowała komu­nikacja (wg prawa nie mogli stra­jkować) nie paty­czkowali sie. Sąd nałożył 1 mln dol. kary za każdy dzień stra­jku i stra­jkowac przestali.
    Jak im się nie podoba niech sie zwal­ni­ają. Ale branie fałszy­wych zwol­nień lekars­kich to łamanie prawa. A za łamanie prawa powinny być konsekwencje.

  4. zbig­niew
    Styczeń 30th, 2008 at 10:27 | #4

    Kiedyś, kiedy pra­cow­al­iśmy w Afryce, znaczna część wakacji “upły­wała” nam, na kempin­gach europe­js­kich. W zasadzie nie byliśmy typowymi turys­tami, bo dla nas był to, głównie, powolny prze­jazd ze zwiedzaniem, w stronę Pol­ski i później powrót do pracy, do Afryki. Tekst Fra­glesa przy­pom­niał mi dwie podobne his­to­ryjki.
    Było to na tzw. miejskim kempingu w Mar­sylii, na połud­niu Francji. Był wrze­sień, rano zobaczyłem sporo dzieci, które z tor­nistrami szły z domków kempin­gowych do szkoły. Widy­wal­iśmy też dorosłych wychodzą­cych z kempingu do jakiejś pracy. Okazało się, że spora część domków, już dawno zatraciła swój charak­ter i przemieniła się w domy mieszkalne. Ludzie, korzys­ta­jąc z łagod­ności kli­matu, pozby­wali się (a może musieli tak zro­bić?) swoich mieszkań i przenosili się na kemp­ing. Ceny były sto­sunkowo niskie, bo był to kemp­ing miejski. Miasto starało się ukró­cic to “blokowanie” miejsc na kempingu przez prak­ty­cznie stałych jego mieszkańców, bo dla turys­tów brakowało miejsc, ale ludzie zawsze wynaleźli jakieś luki w przepisach i np: po jednod­niowym (udawanym) opuszcze­niu kempingu, wyna­j­mowali znów “swoj” domek na następny okres czasu. Taka sama “his­to­ria” odby­wała się na kempingu miejskim w Greno­ble. Tam domki zajęte były przez ludzi zaj­mu­ją­cych się tzw. han­dlem obwoźnym. Ich samo­chodowe sklepy wyjeżdżały rano w teren, a wiec­zorem wracały do “swoich” wyna­ję­tych na cały sezon domków. Dzieci zostawały i szły do szkoły, bab­cie i dzi­ad­kowie prali, gotowali — takie nor­malne życie. A turyści widzieli na bramie napis: miejsc brak. Miastu udawało się co jakiś czas i chyba na krótko, pozbyć się “stałych” mieszkańców, ogłasza­jąc np: rozpoczę­cie (najczęś­ciej pozorowanych) prac remon­towych i żądając opuszcze­nie kempingu.
    Przyz­naję jed­nak, że “obóz — miasto”, typowa ulicówka, a właś­ci­wie “drogówka” — jak zapewne określiliby ten rodzaj zabu­dowy urban­iści, jaką opisał Fran­gles jest imponująca.

  5. Styczeń 30th, 2008 at 21:53 | #5

    Tuta­jCi napisze.Szkoda ze nie napisales przy kazdym daty kiedy zostaly zrobione,bo w jakim miescie to juz nie tyle wazne.Istotne jest tylko to,ze w Polsce.Dzisiaj mialam juz 27 wejsc z Francji na tego bloga.Ale ogladaja :)

  6. Styczeń 31st, 2008 at 00:35 | #6

    Świetna wizja przyszłości :)

  7. Pun­isher
    Styczeń 31st, 2008 at 13:15 | #7

    Hej!

    Lep­iej sprawdź­cie http://www.tuskwatch.pl/ leszczyki karmione gazetką i TVN-em. Może ruszy się coś w Waszych otu­man­ionych przez “auto­ry­tety” główkach ;)

  8. Aglaranna
    Styczeń 31st, 2008 at 13:58 | #8

    Palest­rina, też zwró­ciłam uwagę na nagłą epi­demię wśród cel­ników i tez uważam to za kary­godne. Moim zdaniem wszys­tkie zwol­nienia lekarskie powinny być wzięte pod lupę.
    Pracuje w szkole. Wyobraź­cie sobie, co by sie stało, gdyby nagle wszyscy nauczy­ciele tylko w danej szkole pos­zli na zwol­nie­nie. Zostal­iby chyba zlinc­zowani. Wystar­czy, że pójdzie na zwol­nie­nie dwóch i już jest kłopot, a prze­cież choroby sie zdarzają. A trzy­dzi­estu? Czter­dzi­estu? A prze­cież byłoby to prawie to samo co cel­nicy, prawda?
    Jed­nak najwidoczniej jest społeczne przyz­wole­nie na “chorobę na zawołanie” wśród celników.

  9. Styczeń 31st, 2008 at 14:29 | #9

    Aglaranna,
    Nie tylko wśród cel­ników jest przyz­wole­nie na lewe zwol­nienia. Za chwile mogą tak protestować inne grupy zawodowe…

    Prze­cież w naszym słown­ictwie powszech­nie jest wyraże­nie “uciekł na chorobowe” a więc zdarza się to i w pry­wat­nych firmach.

    Po prostu powinno się skończyć z łapówkarst­wem wśród lekarzy. Sankcje powinny być surowe.
    Podobno w Czechach za przyję­cie łapówki traci się prawo do wykony­wa­nia zawodu.
    A u nas taki Dok­tor G., mimo że wszyscy w telewizji widzieli film na którym brał kop­ertę, został przy­wró­cony do pracy.
    Nie mówię to o sankc­jach karnych, ale cho­ci­ażby zaw­iesze­nie prawa do wykony­wa­nia zawodu lekarza mogłoby skończyć z korupcją.

    Co ważniejsze pry­watyza­cja nie rozwiąże prob­lemu lewych zwol­nień.
    Bo pry­watne kliniki też mają interes w dawa­niu lewych zwol­nień — klienci są zad­owoleni i ponownie przyjdą do takiej kliniki.

    Dzi­ała­nia antyko­rup­cyjne w służ­bie zdrowia są niezbędne.
    Policzmy sobie — mil­ion fałszy­wych ren­cistów, gigan­ty­czna liczba lewych zwonień — zaoszczęd­zone pieniądze zapewne star­czyłyby na 10 tys. miesięcznie dla kazdego lekarza. Nie mówię już o szcow­anych 10 mld zł które corocznie idą w służ­bie zdrowia pod stołem…

  1. Brak jeszcze trackbacków